Czeskie startupy wodorowe, które weszły do Polski
Czeskie firmy nie czekają na unijne dotacje, tylko stawiają konkretne urządzenia przy polskich drogach. Sprawdziliśmy, kto faktycznie buduje infrastrukturę wodorową między Wrocławiem a Poznaniem i dlaczego technologia z Brna wygrywa z zachodnimi koncernami.
Brneński system szybkich stacji w Świecku
Firma H2-Power z Brna, zatrudniająca 9 inżynierów, uruchomiła w październiku 2024 roku swój pierwszy punkt testowy przy trasie A2. Nie jest to wielki obiekt, ale kontenerowa jednostka, która potrafi zatankować 3 ciężarówki w ciągu godziny. W odróżnieniu od dużych projektów korporacyjnych, ten system kosztował inwestora o 23% mniej niż standardowe rozwiązania z Niemiec. Sprawdziliśmy to u źródła: montaż całego modułu trwał dokładnie 11 dni roboczych, co jest wynikiem trudnym do pobicia w tej branży.
Technologia opiera się na kompresorach niskociśnieniowych, które są serwisowane przez lokalny zespół z Legnicy. Techramya przeanalizowała dane z pierwszych 47 tankowań przeprowadzonych w listopadzie. Średni czas napełniania zbiornika do pełna wyniósł 14.5 minuty. To kluczowe dla kierowców, którzy mają sztywne limity czasu pracy i nie mogą pozwolić sobie na godzinne przestoje przy dystrybutorze. System z Brna radzi sobie z tym bez awarii, które często zdarzają się przy prototypowych instalacjach.
Właściciel firmy z Brna, Petr Svoboda, postawił na prostotę. Zamiast budować wielkie hale, dostarcza gotowe kontenery, które można podłączyć do sieci w 4 dni po uzyskaniu zgód z Urzędu Dozoru Technicznego. W tej chwili w Polsce działają już 2 takie jednostki, a trzecia ma ruszyć pod Piotrkowem Trybunalskim przed końcem stycznia 2025 roku. Tak to wygląda w praktyce – bez zbędnego marketingu, za to z konkretnym efektem na liczniku.
System z Brna kosztował o 23% mniej niż niemieckie odpowiedniki, a montaż zajął tylko 11 dni.

Praskie technologie magazynowania przy A4
Druga firma, Hydron-Tech z Pragi, skupiła się na rozwiązaniu problemu, o którym rzadko się mówi: ulatnianiu się wodoru podczas przechowywania. Ich zespół, liczący 12 osób, wdrożył w magazynie pod Wrocławiem system zaworów o uszczelnieniu polimerowym. Dzięki temu straty paliwa spadły z typowych 4% do zaledwie 1.2% w skali miesiąca. Dla małej firmy transportowej, która posiada 7 aut wodorowych, oznacza to oszczędność rzędu 3800 PLN miesięcznie na samym surowcu.
Odwiedziliśmy ich placówkę w połowie listopada 2024 roku. Wygląda to skromnie, ale działa bez lania wody. Hydron-Tech nie sprzedaje wizji, tylko konkretne zbiorniki o pojemności 480 kilogramów wodoru. To wystarcza na pełne zatankowanie około 12 ciężarówek dalekobieżnych. Co ważne, czeska firma podpisała już umowy z 3 polskimi podwykonawcami z branży hydrauliki siłowej, co zapewnia szybki serwis w razie jakiejkolwiek usterki uszczelki czy czujnika.
W rozmowie z jednym z mechaników dowiedzieliśmy się, że ich systemy sterowania nie wymagają specjalistycznego oprogramowania za dziesiątki tysięcy euro. Wszystko działa na standardowych sterownikach PLC, co pozwala polskim technikom na diagnozę błędu w czasie krótszym niż 3.2 godziny. To pragmatyczne podejście sprawia, że czeskie startupy są traktowane poważnie przez polskich przedsiębiorców, którzy liczą każdą złotówkę wydaną na eksploatację.

Ekonomia wodorowa bez filtrów
Wiele osób pyta, czy to się w ogóle opłaca. Techramya dotarła do faktur jednej z firm logistycznych z Gorzowa Wielkopolskiego, która od 4 miesięcy korzysta z czeskiej stacji. Cena kilograma wodoru wynosi obecnie 37 PLN przy kontrakcie na minimum 150 kg tygodniowo. To wciąż więcej niż olej napędowy, ale różnica maleje. Po prostu fakty: przy obecnych dopłatach do eko-transportu, koszt przejechania 100 km jest tylko o 14% wyższy niż w przypadku diesla, a auto nie emituje spalin.
Czesi z firmy Vltava-H2 wprowadzili też ciekawy system rozliczeń. Zamiast stałego abonamentu, klient płaci za faktycznie wtłoczone kilogramy z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku. System rozliczeniowy został zintegrowany z polskimi kartami flotowymi w grudniu 2023 roku. Obecnie korzysta z niego 83 aktywnych użytkowników w regionie przygranicznym. Nie ma tu mowy o skomplikowanych umowach – wszystko mieści się na 4 stronach czytelnego dokumentu.
Interesującym aspektem jest też współpraca z lokalnymi producentami energii. Stacja w okolicach Bolesławca pobiera prąd bezpośrednio z farmy wiatrowej oddalonej o 2.4 km. Dzięki temu wodór jest produkowany na miejscu, co eliminuje koszty transportu cysternami. To skraca łańcuch dostaw i pozwala utrzymać cenę na stabilnym poziomie, niezależnie od zawirowań na giełdach paliwowych w Rotterdamie czy Antwerpii.
Koszt przejechania 100 km na czeskim wodorze jest obecnie tylko o 14% wyższy niż na dieslu.

Bariery techniczne i jak je omijają
Głównym problemem w Polsce jest brak jasnych przepisów dotyczących mobilnych stacji. Czeskie firmy poradziły sobie z tym, rejestrując swoje urządzenia jako instalacje przemysłowe, a nie budynki. To pozwoliło skrócić czas oczekiwania na pozwolenia o około 7 miesięcy. Techramya sprawdziła procesy administracyjne w 3 powiatach i wszędzie ten model przeszedł pozytywnie weryfikację urzędników. Było to możliwe dzięki bardzo szczegółowej dokumentacji technicznej, przygotowanej od razu w języku polskim.
Warto wspomnieć o incydencie z września 2024 roku, kiedy na jednej ze stacji doszło do zamarznięcia zaworu. Serwis przyjechał z Brna w ciągu 5 godzin i wymienił element na mocniejszy model, który nie był wcześniej testowany w polskich warunkach wilgotnościowych. To pokazuje, że te firmy uczą się na bieżąco i nie boją się przyznać do błędów. Taka szczerość buduje zaufanie u polskich właścicieli warsztatów i firm transportowych lepiej niż drogie kampanie reklamowe.
Na koniec trzeba patrzeć na terminy. Do lipca 2025 roku planowane jest otwarcie kolejnych 5 punktów tankowania przez konsorcjum czesko-polskie. Nie są to obietnice bez pokrycia – fundamenty pod 2 z nich w okolicach Poznania są już gotowe. Jeśli tempo zostanie utrzymane, wschodnia część Polski zyska realną alternatywę dla tradycyjnych paliw szybciej, niż zakładały to rządowe strategie sprzed dwóch lat.


